Sport niejedno ma imię – 10 pytań do Marka Bystrzyckiego

3 listopada 2012
Autor:

pikt-koszMarek Bystrzycki – pełen sportowej pasji, zawodnik drużyny narodowej w koszykówce na wózkach i jeden z pomysłodawców drużyny KKS MUSTANG. Mieszka niedaleko Koła, każdy jego dzień wypełniony jest nowymi zadaniami – bardzo konsekwentnie realizuje swoje pomysły. Związany z Fundacją Imienia Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ ,działa w zajęciach aktywnej rehabilitacji.Dla innych osób niepełnosprawnych jest kimś, od kogo wiele mogą się nauczyć.

A.K. Dokończ zdanie:
Sport…
M.B. Dla mnie sport to sprawdzenie siebie, walka i współzawodnictwo, bycie liderem oraz zmaganie ze sobą oraz z innymi.

A.K. Kim chciałeś zostać w wieku 10 lat?
M.B. Nie pamiętam, ale zawsze lubiłem sport i zawsze była to gra w zespole – koszykówka, piłka nożna.

A.K. Jak wcześnie zaczęła się Twoja sportowa przygoda, jak wyglądały jej początki?
M.B. Wypadek był przełomem w moim życiu, czasem, w którym wiele się zmieniło oraz musiałem zacząć trochę od nowa. Zabiegi, długotrwała rehabilitacja, rozwód oraz poczucie zawieszenia i buntu.
Widziałem bariery-jak wiele osób niepełnosprawnych, ale one tkwią zwykle w głowie To trwało na szczęście niezbyt długo, znalazłem w sobie siłę by walczyć o siebie. Stało się to także dzięki ludziom, których spotkałem w szpitalu. Spotkanie ze Sławkiem Gontarzem (instruktorem Fundacji Aktywnej Rehabilitacji) dało mi życiowego kopa – to Sławek przekonał mnie, że mam sportowy potencjał. Zaangażowałem się w zajęcia aktywnej rehabilitacji. Teraz moja uwaga skupia się przede wszystkim na regularnych treningach w Koninie oraz w łodzi. Zajęcia w Koninie odbywają się dwa razy w tygodniu, trzykrotnie wyjeżdżam na treningi do Łodzi.
Najpierw była rehabilitacja po wypadku, zajęcia aktywnej rehabilitacji w Fundacji PODAJ DALEJ w Koninie.Po pewnym czasie zacząłem regularne treningi w drużynie koszykówki na wózkach w Łodzi,z którą wyjeżdżam na zawody-również międzynarodowe. Staram się znaleźć w naszym otoczeniu ludzi lubiących sport– wyczuć ten moment, gdy ktoś jest już gotowy na zmianę w swojej sytuacji życiowej. Dla wielu osób niepełnosprawnych to właśnie czynne uprawianie sportu, regularne treningi oraz możliwość sprawdzenia siebie powodują niesamowitą zmianę w ich życiu. Od wielu lat spotykam się z osobami w podobnej do mojej sytuacji. Ponieważ sam jestem osobą niepełnosprawną jestem przez to bardziej wiarygodny. Staram się dać wędkę, a nie rybę. Potrzeba zawalczenia o siebie musi wynikać z przekonania samej osoby niepełnosprawnej. Pokazanie możliwości, ale bez narzucania –rozmowa, wzajemne poznanie siebie oraz szczerość.

A.K. Koszykówka na wózkach-dlaczego właśnie ta dyscyplina?
M.B. Pasjonują mnie gry zespołowe, współdziałanie –dlatego koszykówka na wózkach. Dyscyplina, w której mogę dużo osiągnąć. Podoba mi się rola lidera –nie jest to łatwe zadanie, ponieważ wiąże się to z braniem odpowiedzialności za grupę. Ale jednocześnie daje mnóstwo satysfakcji i to zarówno wtedy jak osiągamy sukces jak i wtedy, gdy mamy trochę gorszy czas. Zebranie dobrego zespołu, w której każdy znajduje najlepsze dla siebie miejsce i wkład każdej osoby jest równie istotny. Na treningach każdy z nas daje z siebie 150%. Teraz nadszedł czas na formowanie drużyny w Koninie – pierwszej w Wielkopolsce oraz związane z tym wyzwania. Konińska drużyna koszykówki na wózkach z Fundacji Im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ, choć działa od niedawna, ma już za sobą sporo pokazowych meczy. Za nami także pierwsze, bardzo udane starty drużyny „MUSTANGA” w Olsztynie*.

A.K. Co w sporcie jest dla Ciebie najważniejsze – czy zajmowałeś się również innymi dyscyplinami sportowymi?
M.B. Ważna jest zmiana w postrzeganiu osób niepełnosprawnych przez otoczenie. W przypadku sportu osób niepełnosprawnych często nie jest on traktowany ”poważnie” – ludzie sądzą, że osoby niepełnosprawne mają dużo wolnego czasu natomiast sport jest dla nich jedynie sposobem na jego wypełnienie.Chodzi także o zmianę w postrzeganiu siebie – osoby niepełnosprawne muszą uwierzyć, że sport jest również dla nich.A kiedy to zrobią sport często staje się ich pasją-tak jak dla mnie.

A.K. Wygrywasz, jesteś osobą ambitną i wytrwałą. Opowiedz proszę o swoich sukcesach, które z nich są dla Ciebie najważniejsze?
M.B. Sukces-po wypadku normalne życie, realizacja swoich planów, 4 miejsce na Mistrzostwach Europy w Izraelu oraz brąz w Polskiej Lidze. Sport jest po to by się nim dzielić.

A.K. Bierzesz często udział w zawodach – jak powinna według Ciebie wyglądać dobrze przeprowadzona sportowa impreza?
M.B. Rozmach organizacji, zadbanie o zawodników i gości, wielu sportowców na trybunach i sponsorzy– niektóre dyscypliny sportowe wymagają dużych nakładów finansowych – np. zakup sportowych, profesjonalnych wózków inwalidzkich. Organizacja imprez w Polsce jest podobna jak w całym świecie-nie ma większej różnicy. Najważniejsze żeby była dobra komunikacja i informacja. Ważna jest też promocja.która przekłada się zarówno na oprawę imprezy jak i na ilość kibiców. Ogromną szansą na przełamanie stereotypów była ostatnia Paraolimpiada. Niestety polscy kibice nie mogli oglądać transmisji z zawodów, a Polska nie skorzystała z szansy pokazania innego wizerunku osób niepełnosprawnych.

A.K. Jak wygląda Twój zwykły dzień?
M.B. Mój zwykły dzień?
Zazwyczaj zapełniony zajęciami – z małą ilością wolnego czasu siłownia – rano oraz aktywna rehabilitacja Między godz. 16.00-23.00 dojazd i trening drużyny w łodzi
Na zajęcia w łodzi przeznaczam 3 dni w tygodniu – wtorek, środę i czwartek. Treningi drużyny w Koninie (poniedziałek i piątek). Brak czasu nie pozwala mi na podjęcie pracy – mam nadzieję, że w przyszłości będzie to możliwe.

A.K. Czym się interesujesz, co sprawia Ci satysfakcję-jak lubisz spędzać wolny czas?
M.B. Wolny czas lubię spędzać przede wszystkim z moją dziewczyną.

A.K. Niepełnosprawni sportowcy często napotykają na trudności i absurdy. Co Tobie, jako sportowcowi przeszkadza w polskiej rzeczywistości najbardziej?
M.B. Dużym utrudnieniem dla niepełnosprawnych sportowców jest niedostosowanie obiektów sportowych (np. brak dostosowanych toalet), utrudniony jest też dostęp do specjalistów-masażystów, fizjoterapeutów.

A.K. Czy kiedykolwiek zadawałeś sobie pytanie; „co innego mógłbym robić” – jeśli tak to, co to mogłoby być?
M.B. Zastanawiałem się nad tym – nie wiem jednak co to mogłoby być.

A.K. Za kilka miesięcy Nowy Rok i czas noworocznych życzeń: jedno sportowe życzenie do spełnienia?
M.B. Przed nami kilka lat wytężonej pracy podczas treningów i mamy nadzieję na wyjazd na Paraolimpiadę do Rio de Janeiro.

Dziękuję za rozmowę i życzę Tobie oraz drużynom spełnienia nie tylko sportowych marzeń.

Z Markiem Bystrzyckim rozmawiała Anka Klechniowska

*relacja z zawodów w Olsztynie w następnym artykule”Wygrana w turnieju”


Tagi:

Pozostałe newsy w tej kategorii



Wydawnictwa

Wyróżnienia